Od końca 2024 roku importerzy samochodów elektrycznych z Chin muszą płacić dodatkowe cła wyrównawcze nałożone przez Unię Europejską. Decyzja wywołała burzę w branży — producenci, importerzy i klienci stawiają sobie to samo pytanie: czy import aut z Chin nadal się opłaca?

Jako firma, która na co dzień zajmuje się doradztwem przy zakupie aut z importu, mamy na to pytanie konkretną odpowiedź. Ale najpierw fakty.

Jakie cła obowiązują od 2025 roku?

Rozporządzenie UE 2024/2754 weszło w życie w październiku 2024 roku. Nałożyło ono cła wyrównawcze na baterie elektryczne i samochody BEV (Battery Electric Vehicle) produkowane w Chinach. Stawki różnią się w zależności od producenta:

Producent Dodatkowe cło wyrównawcze Łączne cło (z bazowym 10%)
BYD+17,0%~27%
Geely (Volvo, Polestar, Lynk&Co)+18,8%~28,8%
Tesla (prod. w Chinach)+7,8%~17,8%
Inne firmy współpracujące z KE+20,7%~30,7%
SAIC (MG, Roewe)+35,3%~45,3%
Pozostałe niebadane firmy+35,3%~45,3%

Co ważne — cła dotyczą wyłącznie aut elektrycznych BEV. Hybrydy plug-in (PHEV), hybrydy miękkie (MHEV) oraz auta spalinowe produkowane w Chinach nadal podlegają wyłącznie standardowemu cłu 10%.

Jak to wpływa na ceny?

Weźmy konkretny przykład. BYD Seal długiego zasięgu, którego cena fabryczna w Chinach to ok. 175 000 zł. Po doliczeniu standardowych kosztów importu (transport, ubezpieczenie, odprawa) i bazowego cła 10%, cena wynosiła ok. 220–230 000 zł. Teraz doliczyć trzeba jeszcze 17% cła wyrównawczego od wartości celnej.

W praktyce oznacza to wzrost całkowitego kosztu importu BYD o 20 000–35 000 zł w zależności od modelu i specyfikacji. To dużo, ale nie tyle, ile mogłoby się wydawać — bo ceny tych aut w Chinach również rosną wolniej niż w Europie.

Czy import z Chin nadal się opłaca?

Tak, ale trzeba wiedzieć co importować.

Cła uderzyły najmocniej w SAIC (MG, Roewe) — tutaj import stracił ekonomiczny sens przy większości modeli. Podobnie wygląda sytuacja z mniej popularnymi markami, które trafiły do kategorii "pozostałe niebadane" z cłem 35,3%.

Inaczej jest z BYD i Geely. Mimo wyższych ceł, auta tych producentów nadal potrafią być o 30–50% tańsze niż bezpośrednia konkurencja w Polsce — szczególnie jeśli porównamy wyposażenie do wyposażenia. BYD Han, Seal czy Atto 3 w wersji z Chin oferują często wyposażenie premium w cenie, której w Polsce po prostu nie ma.

Tesla Model 3 produkowana w Szanghaju (Giga Shanghai) cieszy się najniższym cłem wyrównawczym (+7,8%), co sprawia, że import "chińskiej" Tesli wciąż może być opłacalny — szczególnie jeśli zależy Ci na konkretnym kolorze lub wersji niedostępnej w Polsce.

Co z autami spalinowymi i hybrydami?

Tu nic się nie zmieniło. Auta PHEV, MHEV i spalinowe z chińskich fabryk (np. BMW iX3, Volvo XC40, Lynk&Co hybrydy) nadal podlegają tylko bazowemu cłu 10%. Import tych aut pozostaje tak samo opłacalny jak przed 2025 rokiem.

Jak zminimalizować koszty ceł?

Jest kilka legalnych sposobów na optymalizację kosztów importu:

  1. Wybór odpowiedniego producenta — BYD i Tesla mają istotnie niższe stawki niż SAIC czy "pozostałe" marki. Wybór modelu pod kątem stawki celnej może oszczędzić 15 000–30 000 zł.
  2. Import PHEV zamiast BEV — jeśli zależy Ci na elektrycznym napędzie, wersja plug-in nie podlega cłom wyrównawczym.
  3. Negocjacja ceny zakupu — przy wyższych kosztach importu, cena zakupu w Chinach ma jeszcze większe znaczenie. Doświadczony pośrednik może wynegocjować lepsze warunki bezpośrednio u dealera.

Podsumowanie

Cła UE zmieniły rynek importu aut z Chin, ale nie przekreśliły jego sensu. Import BEV z Chin nadal może być atrakcyjny cenowo — szczególnie przy BYD, Tesla i Geely. Kluczem jest dobre przygotowanie, znajomość aktualnych stawek i wybór modelu z myślą o łącznych kosztach.

Jeśli chcesz wiedzieć, czy konkretny model z Chin się opłaci w Twoim przypadku — umów bezpłatną konsultację. Policzymy wszystko razem: cło, transport, ubezpieczenie, homologację i porównamy z polskim rynkiem. Bez owijania w bawełnę.